Home » Artykuły » Jak tanie jest domowe wino?

Jak tanie jest domowe wino?

W co najmniej kilku artykułach pisałem już jak i dlaczego warto robić domowe wino. Gdy jednak zastanowiłem się ponownie nad kilkoma rzeczami przypomniało mi się, że nigdy, zbiorczo w jednym artykule nie napisałem jak tanie i proste jest domowe winiarstwo.Na przykładzie przeprowadzonej kalkulacji pokaże, jak zmieścić się w 180zł z zakupem sprzętu, surowca i wszystkiego, co potrzebne na start, aby przez rok cieszyć się własnym winem

Na początek pytanie o sprzęt – skąd go brać? korek do balonu i rurka fermentacyjna to groszowe sprawy, ale szklane dymiony, szczególnie większe to już wydatek. Warto popytać znajomych, odwiedzić giełdy staroci – często gąsiory na wino kurzą się na strychach, albo w najlepszym wypadku stanowią dekoracje w sklepie z antykami. Jeśli nie uda nam się dostać je za darmo, czy pożyczyć, to na pewno kupimy je dużo taniej, a szkło, pamiętajmy zużywa się bardzo wolno. Jestem się wstanie, ponadto założyć, że w każdej polskiej rodzinie jest przynajmniej jedna osoba, która robiła bądź robi wino, tudzież zna blisko kogoś, kto się tym zajmuje.Ewentualna opcja zakupu plastikowego baniaka wydaje się być aż za droga, ale pamiętajmy, że to wydatek również jednorazowy, nie przekraczający 40 zł.

Nie obejdziemy się  bez węża do ściągania wina, ale ten można kupić na metry zamiast korzystać z gotowych zestawów. Warunek jest jeden – musi być przeznaczony do kontaktu z żywnością. Może być silikonowy, lub igelitowy. Ważne, żeby był dostatecznie długi. Za metr tego pierwszego zapłacimy 1zł, a dwa metry powinny wystarczyć w zupełności.

Potrzebne nam będą jeszcze butelki. Te możemy śmiało uzbierać. Zależnie od tempa życia towarzyskiego zajmie to mniej lub więcej czasu, ale znajomi na pewno pomogą. Każde 0,7 szkła jest na wagę złota. Popytać warto znajomych restauratorów. Odradzam skupy butelek, bo tam trafiają najczęściej butelki nie najwyższego sortu. Można też kupić zgrzewkę czystych i nowych, ale szkoda pieniędzy. Wszak tniemy koszty. Przyda się jeszcze korkownica. To wydatek góra 20zł – zestaw najprostszy, ale najtańszy.

Podsumujmy (szacunkowo) :

Balon szklany gratis (na początek może uda się pożyczyć)

Rurka fermentacyjna  i korek do balonu (5 zł)

Butelki gratis

Korkownica 20zł

wąż do ściągania wina 2zł

Razem na sprzęt wydamy ok. 27zł

Teraz podsumujmy te elementy, które nieuchronnie trzeba będzie dokupywać. Drożdże, pożywka, ale też korki – to stałe pozycje w naszej strukturze rocznych wydatków.

Drożdże warto kupować w większych ilościach i przez Internet. Zapas na 100 litrów wina kupimy za 5zł. Nie warto robić większych zapasów, gdyż terminy przydatności gonić nas będą nie ubłaganie. Mimo, iż dobre szczepy potrafią przetrwać nawet rok dłużej niż sugeruje producent, to jednak robienie na nich wina potrafi być loterią. Jeśli dysponujemy dobrymi odmiany drożdży możemy zrezygnować z pożywki. Jeśli nie – doliczamy  ok. 5 zł do ogólnego bilansu.

Na koniec korki. Tutaj nie oszczędzimy wiele. Korki już raz wyjęte z butelek nie będą się nadawać do ponownego użycia. Najbezpieczniej znowu zamawiać przez Internet. Najtańsze i zupełnie wystarczające kupimy za 30zł od 150 sztuk.Rocznie nasz bilans wyniesie 40 zł na najbardziej zużywające się rzeczy. Jak nie trudno policzyć to mniej niż 4zł na miesiąc.

Zostają jeszcze surówce. Jeśli macie drzewko owocowe, krzew, krzak, które dają dobry plon to problem rozwiązany. Jeżeli nie – trzeba pokombinować. Warto popytać znajomych i rodzinę. Rocznie, dzięki życzliwości różnych osób robię około 30 litrów  wina, więc jest to możliwe. Kwasku cytrynowego nawet nie uwzględniam w strukturze wydatków, bo nie zużywamy go więcej niż 2 do 3 torebek rocznie.

 

Pozostaje jeszcze problem skąd wziąć cukier (tzn. za darmo). Ja mam stary i wypróbowany sposób zapraszania znajomych na imprezy w z… kilogramem cukru. Wszak wina, w przeciwieństwie do rafinowanej białej śmierci z buraka mam pod dostatkiem prawie zawsze. Jeśli nie lubicie takich metod trzeba będzie przygotować się na wydatki.Przypuścimy, dla dalszego bilansu, że robimy 100 litrów wina rocznie i dla tej ilości policzymy niezbędny cukier. Przyjmijmy, że będzie to 50 litrów białego zimowego lub kwiatowego (w okresie gdy nie ma jeszcze świeżych owoców) i 50 czerwonego (w okresie lata)

Na wino białe wydamy :

60 zł na cukier ( to przybliżona wartość dla win kwiatowych oraz win z suszonych owoców)

105 zł na suszone owoce (daktyle, rodzynki. Wino kwiatowe nie będzie kosztować ani grosza)

Razem 82 zł za 50 litrów  (0,82 zł za litr)

Na wino czerwone wydamy :

30 zł na cukier ( dla win z wiśni, czereśni, aroni , truskawek, porzeczek czerwonych)

0 zł na owoce (przy odrobinie starań)

To daje 30zł za 100litrów (0,3 zł za litr)

Sumarycznie 112 zł : za 100 litrów – czyli 9,3 zł miesięcznie.

Doliczmy teraz pozostałe koszty (67 zł) – to daje 179 zł za 100 litrów wina, wraz z niezbędnym zapasem korków, butelek i sprzętem. Co daje 1,79zł za butelkę wina, a będziemy ich mieli ponad sto, może sto pięćdziesiąt (należy odliczyć z każdego litra ilość jaką stanowić będzie osad i wszystko to, czego do butelek nie wlejemy. Jest to bardzo szacunkowa, ale zaniżona ilość).Należy, oczywiście pamiętać, że z czasem koszty sprzętu nam się zwrócą, a koszt wyprodukowania litra wina nie przekroczy wtedy 1,5zł. Kuszące prawda? W takim razie czas zakasać rękawy i zostać winiarzem !

, ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>